O SKÓRZE
Poniżej dowiesz się dlaczego tak, a nie inaczej.
Parę słów o wyższości skóry naturalnej nad innymi materiałami, oraz metod obróbki jakich używam w swojej pracy
„Ekoskóra“/Skaj
Na pewno zauważyliście, jak wielki boom nastąpił w ostatnich latach w kwestii ochrony naszej planety i bojkotowania wielu rzeczy, które nie są „eco-friendly“.
I dobrze! Ochrona środowiska to coś,
co powinno być naszym wspólnym obowiązkiem. Martwiące jest jednak to, jak wiele osób ślepo łapie się na puste hasła rzucane w kulturze, myśląc,
że zmniejsza to powstawanie „śmieci“.
Wielokrotnie czytałem, że „Ekoskóra“
to wspaniały materiał, oddzielający nas od złego traktowania zwierząt, pozwalając przy tym cieszyć się przedmiotami ze skóry, którą człowiek od tak dawna ceni. Jasne, produkcja „Ekoskóry” nie odbija się bezpośrednio na żywym organizmie zwierząt, ale czy na pewno nie odbija się na zdrowiu naszej planety?
W dużym uproszczeniu: Podstawą „Ekoskóry“ jest tkanina, najczęściej poliestrowa, na którą następnie nakładana jest w kilku warstwach swego rodzaju papka zawierająca substancje ropopochodne (polichlorek winylu, substancja niebiodegradowalna)
z substancjami zwiększającymi odporność na promienie słoneczne i ogólnie zwiększającymi odporność materiału. Całość jest następnie wypalana w specjalistycznych piecach. Imitacja naturalnej skóry osiągnęła taki poziom, że często na pierwszy rzut oka nie sposób odróżnić skaj od skóry naturalnej.
Wprawny czytelnik tego wywodu zapewne zauważy od razu, że cała otoczka słowa „Eko“, które znajdziemy
w nazwie tego materiału, poszła
w niepamięć… Pomijając już sam proces produkcji „Ekoskóry“ (któremu daleko
do w pełni ekologicznego
i niezwiększającego zanieczyszczenia powietrza), powiedzmy sobie stanowczo, że ten materiał jest całkowicie niebiodegradowalny. Parafrazując, po zużyciu jest nieusuwalnym śmieciem, który pozostanie na ziemi… bardzo długo.
„Ekoskóra“ ma swoje zalety. Jest tania, proces produkcji jest zdecydowanie bardziej oszczędny w środkach niż produkcji skóry naturalnej.
Jest produktem nieprzemakalnym, dlatego często stosowanym w produkcji siedzisk motocykli, łodzi, obicia ławek restauracyjnych czy produkcji foteli medycznych, do masażu, w siłowniach. To chyba tyle… W związku z powyższym, „skóra“ ta jest również produktem zupełnie nieprzepuszczającym powietrza. Jest także zdecydowanie mniej trwałym materiałem niż skóra naturalna (na pewno znacie rozwarstwiające się krawędzie,
czy charakterystyczne pęknięcia winylowej powłoki), jest również materiałem, który łatwo topi się pod wpływem wysokiej temperatury
(nie chcecie być ubrani w kurtkę ze skaju uciekając z płonącego budynku).
W mojej ocenie, odłączając powyższe zastosowania użytkowe, materiał ten nie powinien być stosowany w galanterii.
Jaka jest w takim razie wyższość skóry naturalnej od „Ekoskóry“? Według mnie, jest to przede wszystkim proces produkcji i trwałość. Wiedźcie,
że naturalna skóra bydlęca i świńska to w dużej mierze odpad w produkcji mięsa. I nawet jeśli jesteście weganami, czy wegetarianami, produkcja mięsa będzie trwała (nie zrozumcie mnie źle,
ja też martwię się o los zwierząt w tym przemyśle, ale przy całym systemie mającym zmniejszyć ich cierpienie wiem, że produkty mięsne
są nieodłącznym elementem życia wielu społeczności na całym świecie. Dobre traktowanie zwierząt to temat na inną dyskusję). Plus pierwszy, produkujemy przedmioty z „odpadu“. Odpadu, który jest materiałem niezwykle trwałym
i pozwalający cieszyć się przedmiotem kilkunastokrotnie (!) dłużej niż z takiego samego produktu wykonanego
z „Ekoskóry“. Jeśli w końcu się zużyje? Cóż, wyrzucony rozłoży się bardzo szybko. W końcu to produkt pochodzenia naturalnego!
Podsumowując już ten przydługi post. Bardzo was proszę, żebyście przemyśleli temat zanim zakupicie kolejną torbę
z „Ekoskóry“ w jednej z popularnych sieciówek w galerii handlowej. Zastanówcie się, czy lepiej kupić tańszy, pseudo-ekologiczny produkt, który
za rok wyrzucicie ze swojej garderoby, czy droższy, ale budujący swoją historię nawet przez pokolenia.
Na koniec dodam, że bardzo boli mnie, kiedy widzę kogoś z materiałową siatką na zakupy, papierową słomką we własnym kubku z kawą, jedzącego sałatkę drewnianym widelczykiem, ale mającego na sobie kurtkę z „EKOskóry“…
Pamiętajcie, w dzisiejszym świecie świadomość konsumencka jest równie trendy jak ekologia 🙂
PS: EKO… SKÓRA… To hasło musiał wymyślić jakiś niezły oszust…
GENUINE LEATHER?
Genuine Leather ≠ Skóra Licowa
(Full Grain)
Będzie edukacja bo warto, żebyście byli świadomymi konsumentami.
W dzisiejszych czasach nie ma większego problemu ze znalezieniem produktu skórzanego oznaczonego znakiem „Genuine Leather”, który nazwany zostanie przedmiotem
z „prawdziwej skóry”. Jest to mimo wszystko trafne określenie. Ale czym tak na prawdę jest skóra „Genuine”?
Pojęcie Genuine Leather określa produkt skórzany bardzo dużym ogółem. Jest to skóra pochodzenia naturalnego, nie kupujesz produktu ze sztucznej skóry. Pojęcie to nie określa jednak w żadnym stopniu jakości materiału i jego wytrzymałości, czego przecież od skóry naturalnej oczekujemy.
Można powiedzieć, że skóra Full Grain to skóra Genuine (o Full Grain będzie za momencik), ale w stosunku do niej raczej z tym określeniem się nie spotkacie. Najczęściej takim pojęciem określony będzie materiał mocno przetworzony, ale mimo wszystko mający swoje pochodzenie w skórze naturalnej.
Może to być zatem oddzielona część właściwa skóry na której sztucznie sprasowano lico, może z wytłoczoną fakturą lica skóry konkretnego zwierzęcia (lico – wierzchnia, gładka część skóry. Ta, którą najczęściej dotykamy i oglądamy), może być to minimalnej grubości zdwoinowane lico, podklejone sprasowanymi ścinkami skór w celu zwiększenia jej grubości
i atrakcyjności… Generalnie wszystko, co kiedyś było skórą naturalną 🙂 Pomijam już to, że pojęcie Genuine w żadnym stopniu nie określa tego, z jakiego zwierzęcia pochodzi skóra. Może kozia? Może świńska? Któż to wie…
Wniosek jest jeden, Genuine Leather nie jest w żadnym wypadku skórą najwyższej jakości. Tym samym, niech nie dziwi was fakt wycierania się rogów torebki czy portfela po krótkim czasie użytkowania. A paski, które rozwarstwiają się na kilka części? Skóra może i łatwo dostępna i tania (aczkolwiek nie zawsze!), ale czy warta tyle co produkty z „prawdziwej skóry”?
Czym jest zatem Full Grain? Tu pojęcie jest już bardzo mocno zawężone.
Skórą licową Full Grain określa się materiał pochodzenia naturalnego
w jego naturalnej formie, ale pozbawiony włosia. Otrzymamy zatem skórę składającą się z trzech podstawowych i naturalnych warstw. Kolejno z wierzchu posiadała będzie naturalnie i nieszlifowane lico (stąd możliwość drobnych niedoskonałości na skórze), wewnątrz mocną skórę właściwą z gęsto ułożonymi włóknami nadającymi skórze doskonałą trwałość
i wytrzymałość, oraz zakończoną starannie przygotowaną i równą mizdrą (wewnętrzna część skóry).
Bez oszustw.
Swoje produkty przygotowuję właśnie
z takich skór Full Grain. Pochodzą
ze sprawdzonych, krajowych źródeł
z wieloletnią tradycją w przygotowywaniu materiałów tego typu. Dzięki temu mam pewność, że jakość zamawianych przez was przedmiotów będzie zachowana przez wiele lat.
Następnym razem, kiedy znajdziecie
w sklepie produkt oznaczony znakiem Genuine Leather, dokładnie sprawdźcie grubość materiału, to czym jest podklejony, jak wykończony
i zastanówcie się dwa razy, czy warto wydawać pieniądze na tego typu jakość
szycie ręczne
„dlaczego on nie szyje swoich produktów maszynowo? Mógłby wtedy produkować o wiele więcej, w krótszym czasie…”
Widoczne poniżej zdjęcie krąży od jakiegoś czasu po sieci. Obrazuje wyższość szycia ręcznego, nad szyciem maszynowym. Łatwo można na nim zauważyć, że zerwanie jednego przeszycia w produkcie szytym maszynowo działa lawinowo na cały szew (o czym pewnie nie raz się przekonaliście, ciągnąc wystającą nić
z ubrania…).
W produktach szytych ręcznie metodą Saddle Stitch, nie ma możliwości na coś podobnego. Zerwane przeszycie jest blokowane przez dalsze, a co za tym idzie, szew oraz cały produkt zachowają swoją formę mimo pękniętej nici. Metoda ta jest stosowana od wielu lat
w leather craftingu.
Swoje produkty szyję wyłącznie ręcznie,
z użyciem powyższej metody (Saddle Stitch, pot. „na dwie igły”). Użycie tej metody, wpływa nie tylko na zachowanie odpowiedniej trwałości produktów, ale także pozwala mi na pełną kontrolę jakości szycia i szczegółów wykonania przedmiotu.
